fbpx

Żyto, pszenica i owies.

Kilkudniowe żyto – pycha!

Jeżdżąc do swojej babci na wieś do dziś pamiętam, jak razem z siostrą buszowałyśmy w zbożu zbierając i powoli wydłubując nasiona z kłosów. Pamiętam też worek żyta, którym babcia obsiewała niewielkie połacie ziemi w ogrodzi, aby ją użyźnić. Smak, twardość tych nasion bardzo mocno tkwi w mojej pamięci.

Muszę przyznać, że zanim cokolwiek wysiałam z chęcią pochrupałam garść żyta i nieco pszenicy. Pycha!

Pszenica, gdy byłam mała, była niejako w niełasce. Smak inny i trudniej było dobrać się do kłosa. W moim raporcie jednak ta druga wychodzi na prowadzenie ze swoją słodyczą.

Oba rodzaje nasion są w hodowli bardzo proste i rosną szybko. Po 12 godzinach namaczania i pozostawione w kiełkownicy były gotowe po 36 godzinach.

Smak?

Cóż, zdecydowanie najgorzej wypadł owies. Może wina leży po stronie nasion? Kiełkowały normalnie ich smak jednak był gorzkawy, kwaśny. Nic przyjemnego. Spróbuję pewnie jeszcze raz, póki co jednak ocena najniższa.

Żyto, widoczne na zdjęciu, zajmuje miejsce drugie. Smak  nieco mączny, aczkolwiek przyjemny.

Pszenica, dla odmiany – słodka, delikatna, zdecydowanie najsmaczniejsza i to chyba właśnie do niej będę najchętniej wracać.

Nasiona powinno się spożywać w momencie, kiedy kiełek jest długości nasiona. Jak widać na zdjęciu – moje żyto zostawiłam w kiełkownicy na 3 dni dłużej nieco dłużej – trochę z ciekawości jaki będzie smak, trochę by sprawdzić jak roślina się zachowa.

Smakowo – zdecydowanie lepsze są młodsze kiełki, natomiast z tych większych można robić sok, który niektórzy uważają za źródło młodości i zdrowia.

Zachęcam zatem do uprawy zboża w domu 🙂

Jagoda

Zostaw komentarz