fbpx

Zimowy krem z pora, jabłek i selera

Zupa krem z pora selera i jabłkaNie chodzi oczywiście o  krem do skóry. Nie mam kompetencji, aby się w tym temacie wypowiadać. Jednak w kwestii zupy to już inna sprawa.

Małe ludki, które od butelki już są odczepione mają w zastępstwie podsuwane rozmaite papki mięsne, warzywne lub owocowe, w różnych kombinacjach. Im “człowieczki” starsze, tym i pokarm coraz bardziej stały, rozumiany przez dorosłych jako posiłek (przysłowiowy schabowy + ziemniaki + surówka). Tymczasem ja się zastanawiam dlaczego porzucamy tę formę podania żywności na co dzień?

Ze wstrętu, bo ile lat to jedzenie można miksować…?

Z nieatrakcyjności wizualnej, no bo ten kolor…?

Z wygody, bo przecież nie będziemy gotować każdej osobie czego innego…?

Czy może z braku wyobraźni, bo jak to, krem to posiłek dobry tylko dla dzieci? 

Oczywiście, o ile nie umiem sobie wyobrazić golonki z kością podanej w postaci papki, o tyle zupy bardzo warto tak serwować. Jest to niezwykle łatwo przyswajalna forma, lekkostrawna, która szybko dostarczy nam mnóstwo składników odżywczych. Nasz organizm trawi kremy i papki o wiele wydajniej, a zatem i więcej wchłania. Do tego nie obciąża nam wątroby, jest trochę jak balsam dla sfatygowanego układu pokarmowego. Poza tym w takiej miksturze można “przemycić” nielubianą przez męża natkę pietruszki, dziecięcą brukselkową zmorę, czy chociażby nieatrakcyjną po gotowaniu włoszczyznę (cebulę czy pietruszkę). Kremy dobrze przyprawione i podane z razowymi grzankami mają rewelacyjny smak. Dla rozpusty można zawsze dodać odrobinę słodkiej śmietanki, która nada dodatkowej wytworności.

Lubię robić zupy z tego, co akurat jest dostępne na rynku. Jasna sprawa, że zimą nie szarpnę się na krem ze świeżych pomidorów, chłodnik lub botwinę (bo niby skąd wezmę chociażby smaczne pomidory?), ale wciąż można znaleźć wiele inspiracji… I tak krem z pora, selera i jabłek cenią sobie przede wszystkim za kontrowersyjny smak. Seler niezwykle kojarzy mi się z jabłkami, może dlatego, że chętnie wcinam surowe selery tak jak te owoce. Jeśli dodać jego zapach i afrodyzjakalne działanie… cóż, same korzyści 🙂 Jabłko podane w zimie w innej formie niż szarlotka czy wyciśnięty sok doceniam podwójnie, a pora uwielbiam za słodycz żółtych środków, kolor i głęboki aromat. Połączenie tych trzech składników daje, jak dla mnie krem doskonały.

Przepis

Potrzebuję: około 0,5 litra dobrego bulionu, 1 por z długą i grubą białą częścią, 1 duży seler i 2 średnie jabłka (ligole lub finezje będą świetne, jabłko mus być kwaskowe, ale też nieco winne i aromatyczne).

Warzywa dokładnie szoruję. Do gotującego się bulionu wrzucam najpierw pokrojonego w kostkę selera. Gdy nieco zmięknie dodaję jabłka oraz posiekanego w poprzek włókien pora zeszklonego wcześniej na maśle klarowanym. Całość, rzecz jasna, miksuję, doprawiam solą, pieprzem i gałką muszkatołową, ewentualnie rzeczoną wcześniej śmietanką. Krem podaję z grzankami razowymi i wcinam, wcinam, wcinam.

I jeszcze jedno spostrzeżenie: jakoś parówki, przemielone tak bardzo jak to tylko możliwe jakoś nam nie przeszkadzają, więc czemu niby bać się zmiksowanej zupy…

Jagoda

Zostaw komentarz