fbpx

Międzynarodowy dzień bez mięsa

Dzień bez mięsaCzy się to komuś podoba czy nie – wegetarianie też mają swoje święto. Konflikt między “wege” a mięsożercami jest wszystkim dość dobrze znany i zarówno jedna jak i druga strona ma szeroki wachlarz argumentów. Mocnych argumentów.

Powiem szczerze, że we mnie ten konflikt toczy się w znacznej mierze wewnętrznie. Faktycznie, mięso to mięso, nic jego smaku nie zastąpi. Umami. Nie oszukujmy się, ani soja, ani nic innego. Nie ma czegoś takiego jak kotlet sojowy. Kotlet, to kotlet. Soja to soja. Z drugiej strony – ten akurat przysmak wegetariański jest naprawdę przyjemny 🙂 Jednocześnie to mięcho faktycznie jakoś się tak ciężko trawi i człowiekowi gorzej na żołądku po golonce…

To oczywiście tylko mój punkt widzenia.

Tymczasem patrząc na naszą historię, historię człowieka, to co widać? Różnorodność. Jak ludzkość nie była tak obyta, jadło się – co popadło, co się znalazło, uprawiło i co było. A teraz półki w sklepie pełne i instynkt łowcy wypełniony znaczkami lub kubkami. I od tego wszystkiego, dobrobytu, wiedzy, reklam, przekonań i własnego widzimisię zamiast skupić się na zdrowiu skupiamy się głównie na mówieniu o nim i dysputach o podłożu czasem biologicznym, społecznym a czasem filozoficznym i etycznym.

Dziś jedzenie mięsa dla zdecydowanej większości oznacza zjedzenie wędliny na śniadanie/kolację, plus jakaś forma ciepłej potrawy na obiad (kotlet, pieczeń, potrawka, gulasz, lub mięso z zupy). Zanim człowiek zaczął hodować zwierzęta polował na nie, jadł zatem dużo rzadziej. Ja zaczął hodować korzystał z jaj, mleka, same zwierzęta były zabijane od czasu do czasu i jedzone i, co jest kluczowe w całości. Przecież nie polowaliśmy na chodzące wędliny, piersi czy schab ale na całe zwierzę! Korzystaliśmy z dobrodziejstw wnętrzności, włącznie z mózgami, oczami itp. I to się nazywa prawdziwe spożywanie mięsa, które jest wartościowe i pełne. Jeśli ktoś jest tak bardzo za mięsem – proszę bardzo, ale niech nie ogranicza się do parówek :).

A dziś… kto z nas sięga po schab? Pewnie wszyscy lub większość A jak często jemy serca, płuca, nerki czy mózgi? No cóż…

Oczywiście do tego należy dorzucić coś jeszcze: sposób chowu zwierząt, a co za tym idzie – ich wartość odżywczą. Przykładowo, nie tylko my mamy niedobory kwasów Omega-3. Mięso hodowlane w sposób przemysłowy może mieć go zbyt mało, dodatkowo zwierzęta te, są często zestresowane, co wierzcie mi odbija się na jakości dawanego przez nich mięsa. Mięso mięsu nierównie. Nie wspomnę, że jemy najczęściej kilka gatunków mięsa (wieprzowina, wołowina, drób, ryby), podczas gdy nasi przodkowie jedli WSZYSTKO to, co udało im się upolować, a nie rzadko znaleźć. Kto z nas sięga po owady, gryzonie, jaszczurki, płazy? No pewnie nikt. Za to Aborygeni wsuwają robaczki na potęgę i są one dla nich cennym i głównym źródłem białka. Bardzo zdrowego zresztą.

Sumarycznie – jemy mięsa zbyt dużo, zbyt mało urozmaiconego w stosunku do naszych przodków, mięsa, które ze względu na sposób hodowli nie może być i nie jest tym samym mięsem, które jadało się 200, 500 i 10000 lat temu.

Ale czy popieram wegetarianizm? Nie do końca. Popieram go jako ideę mającą na celu zwrócenie uwagi na to jakiej jakości mięso jemy. Bo uważam, że jest raczej kiepsko – zarówno jeśli chodzi o ilość jak i o jakość. W tym kontekście Dzień bez Mięsa przyda się każdemu choćby po to, żeby zobaczyć czy się da. A fajniejszy byłby w ogóle tydzień bez mięsa. To naszym przodkom pewnie nie było obce, a naprawdę nie warunkowałabym rozwoju cywilizacji i naszej inteligencji wyłącznie obecnością tego składnika w diecie.

A swoją drogą czy naprawdę aż tak wiele się od tego czasu w ludziach zmieniło? Wciąż liczą się władza, pieniądze i przetrwanie. Skala nieco się zwiększyła. Okej, empatia, współodczuwanie też, ale przede wszystkim to, że wiemy więcej. A przynajmniej tak nam się wydaje… Tak czy siak – powinniśmy tę wiedzę zdobywać i wykorzystywać w praktyce. Mamy wybór, którego przodkowie nie mieli, wykorzystajmy go mądrze.

Ja jutro mięsa nie zjem.

Jak co drugi dzień.

Jagoda

Zostaw komentarz