fbpx

M jak Makaron

Penne ze szpinakiem i suszonymi pomidoramiW zasadzie to trochę mnie to wkurza. Nie to, że nie lubię “włoszczyzny”. Bo lubię, nawet bardzo. Ba, ciężko lokal znaleźć, gdzie nie ma carbonary, bolognese czy innego czary-mary sosu. Szkoda, że o wiele chętniej sięgamy po makaron niż po naszą dobrą, polską kaszę. Uparli się, czy co…

To nie chodzi o to, że zboża są złe. Bardziej o to, że wszystko co w nadmiarze jest złe. Odkąd “zmieniono” nas w Europejczyków zachodnie potrawy błyskiem opanowały polskie stoły wykurzając z nich to co rodzime i zdrowsze. I tak nagle staliśmy się Włochami, gorącymi Hiszpanami, Chińczykami… Niby nic w tym złego, ale już w pozytywizmie krytykowano polską arystokrację zachłystującą się wręcz francuską modą (w tym na jedzenie). Potem były rozbiory i wszystko (łącznie z polską kuchnią) szlag trafił, ale to już zupełnie inna historia. A i tak wciąż chętniej patrzymy na to co obce. W tym kluchy właśnie.

Makaron oplata nam kuchenne szyje dość ciasno, bo przeglądając swoje książki natknęłam się nawet na strogonowa z makaronem, paellę z tagliatelle i spaghetti w zupie (nawet chińskiej!). Dużo? Gdzieżby, spójrzmy dalej: mamy rurki długie, krótkie, puste w środku, grube, cienkie, kolorowe, z jajami lub bez, o przekroju okrągłym lub kwadratowym. Ba, mamy nawet makaron z fastfoodowych chińskich paczuszek, który niezależnie od firmy smakuje zawsze tak samo. Nie wspomnę już o tym, że makaron powinien składać się wyłącznie z mąki, wody i ewentualnie jaj.

Co więcej, jak spojrzymy w stronę Dalekiego wschodu znajdziemy piękne, pastelowe makarony zawierające proszek z zielonej herbaty, czerwone shiso, oraz mąkę gryczaną, z pochrzynu chińskiego lub fasoli mungo.

Faktycznie, kasza blednie, różnorodnością nigdy makaronu nie dogoni.

Zanim jednak zdecydujemy się na zakup kolejnej paczki białego spaghetti warto rozważyć alternatywę – razowy makaron z samej mąki i wody? Jest tani, błyskawicznie się gotuje i jest bardzo smaczny (zwłaszcza z w sałatce z tuńczykiem, świeżym ogórkiem i suszonymi pomidorami). Smak ma zupełnie inny, powiedziałabym pachnie prawdziwym zbożem i ziemią. Zachęcam do eksperymentów.

 

Na zdjęciu to blanszowany szpinak z suszonymi pomidorami. MNIAM!

Niewielką cebulę podsmażam na maśle klarowanym wraz z pokrojonymi w kostkę suszonymi pomidorami (ja daję kilka dużych sztuk, bo wprost uwielbiam glutaminian z suszonych pomidorów 🙂 ). Po chwili dorzucam dwa przekrojone na 4 części pomidory bez skóry i smażę aż się nieco rozpadną. Następnym krokiem jest blanszowany szpinak – również tyle, ile kto lubi. Całość solę, doprawiam nieco bazylią i świeżo mielonym pieprzem, oraz dodajemy po zdjęciu z ognia 3 łyżki oleju z siemienia lnianego. Podajemy natychmiast, rzecz jasna, z makaronem – tu w wersji tradycyjnej 🙂

Smacznego!

Na koniec sztuczka: zastosujcie kiedyś pęczak do zwykłego bolognese. Efekt jest naprawdę rewelacyjny, może być ciekawym urozmaiceniem smakowym i zdrowotnym. A jak dla mnie polska odmianą włoskiego szybkiego obiadu “spaghetti i spółka” jest kasza gryczana niepalona ze skwarkami i zsiadłym mlekiem. Od czasu do czasu nie zaszkodzi, a warto wiedzieć, że kiedyś taki obiad był na polskim stole częstym gościem…

Jagoda

Zostaw komentarz