fbpx

Jogurt, odsłona druga

Dobry jogurt, dobry...Miało być co innego, naprawdę! Ale ten tytuł rzucił mną o ścianę, zbulwersowana zatem piszę o Activii, Danonie – znów zaglądam do kubka z jogurtem.

Sam tytuł artykułu wprowadza nas w błąd. Znając nasze zamiłowanie do czytania oraz fakt, że jesteśmy w stanie newsowi poświęcić jakieś 3 sekundy można spokojnie założyć, że wielu osobom tytuł wystarczy, aby głośno i otwarcie mówić, że Activia to ściema. Bo przecież jeżeli Danone przegrał proces (nieważne w jakiej sprawie), to znaczy, że coś kręcą, a tytuł wyraźnie sugeruje co!

No, niestety nie do końca tak to wygląda. Faktycznie proces przegrany, dotyczy jednak REKLAMY i sposobu informowania konsumentów o specyfiku, a nie samego produktu. Badań medycznych potwierdzających skuteczność nikt się nie czepia, natomiast Amerykanom serwowano niezbyt poprawne reklamy, stąd proces, przegrana i kara (dla koncernu pewnie zresztą śmieszna).

Trzeba przyznać, że jogurt to dość elektryzujący temat. Producenci dwoją się i troją, żeby udowodnić jego absolutną niezastępowalność w naszym organizmie, a ich wizerunki  nie schodzą ze szklanych ekranów. Jedni sugerują wapń, inni witaminy. Mało kto mówi o cukrze, barwnikach i tym niby-owocowym wkładzie w postaci kilku procent truskawki (?).

Nikt nie lubi być nabierany.

Ja kupuję tylko jogurty naturalne, owocowe robię poprzez dodanie łyżki domowego dżemu.

Bardzo zdrowe są również kefiry. Zawierają one większe zróżnicowanie mikrobiologiczne, a zatem i większą różnorodność związków chemicznych. Zarówno jednak jogurty naturalne jak i kefiry są zdrowe, pod warunkiem, że nie są light, zero-procentowe i wynaturzone w żaden inny sposób – kupujmy te prawdziwe, bez dodatków.

Oczywiście niezbędnym elementem reklam jest regulacja pracy jelit. Jogurty faktycznie działają, jednak nie dajmy się zwariować – równie skuteczne jest picie wody z wymoczonymi suszonymi śliwkami lub 200 ml soku z kiszonej kapusty raz dziennie.

Wreszcie reklamy sugerują, że co jak co, ale TEN jogurt jest niezbędny Twojemu dziecku, żeby rosło, było zdrowe, uśmiechnięte (a jakże!) i pełne zapału do życia. Czy oznacza to, że nie jedząc tego jogurtu dziecko nie urośnie, będzie chore, umrze pewnie w ciągu roku?. No cóż, pewnie nie. Jak i prawdą nie jest, że musi to być TEN konkretny produkt.

Przemysł spożywczy to druga największa, po naftowym, gigantyczna gałąź całego światowego przemysłu. Jeść każdy będzie, to sprawa wiadoma. Zanim jednak łapczywie rzucimy się w sklepie na opakowanie z jakimkolwiek jogurtem zastanówmy się ile tak naprawdę jest on wart. Jeśli na opakowaniu nie znajdziecie informacji o cukrze, zagęszczaczach, żelatynie lub mączce świętojańskiej, barwnikach i syropie z buraka – to taki produkt będzie w porządku. W końcu, jeśli krowie mleko jest pozbawione tych ulepszaczy, to jogurt chyba też może być… prawda?

Jagoda

 

 

Zostaw komentarz