fbpx

Jajko czy kura?

jajko i żółtkoInternet huczy i pęka w szwach od sprzecznych informacji: jajka jeść czy nie? Źródło zdrowia i życia czy raczej hipercholesterolemii? Najciekawsze jednak dyskusje toczą się na forach i pod artykułami poświęconymi temu produktowi (przykład tu), czy diecie w ogóle. Najkrócej rzecz ujmując – same kury co to od jajka są mądrzejsze. Najpierw kura czy jajko czy co?

Jajka różnych zwierząt towarzyszą człowiekowi od wielu tysięcy lat. Jedli je Rzymianie, Chińczycy (pawie były dla nich przysmakiem  już 6000 lat przed naszą erą), Egipcjanie chętnie sięgali po jaja gołębi. Ten produkt jest obecny w naszych menu od początku Neolitu, jemy jaja ptactwa jak i gadzie (żółwie, a nawet krokodyle), nie brak go także w religiach, gdzie jest symbolem  życia. Uffff, czyli jajko dobre jest.

Wiek XX, wraz z rozwojem nauki, dostarczył nam liczne wątpliwości co do walorów odżywczych wielu produktów. Jedną z głównych ofiar, obok masła, było jajko właśnie. Wielu uczonych trąbiło, że podnoszą one cholesterol, dziś obawiamy się Salmonelli i do jaj podchodzimy nieufnie.  Negatywny mit krążący wokół nich zniechęcił wielu z nas do sięgania po jajka – zupełnie niesłusznie.

Tymczasem: jajka zawierają substancje przeciwdziałające wysokiemu cholesterolowi, są nadzwyczaj łatwo przyswajalne (nawet w 94%), zawierają lecytynę, a w niej dużo WNKT (wielonienasyconych kwasów tłuszczowych). Barwniki żółtka takie jak luteina – chronią oczy, mają działanie ochronne przed promieniowaniem ultrafioletowym, a ksantofil, do spółki z lecytyną -dba o nasze naczynia krwionośne. Jeśli dodać do tego dużą ilość witamin i pierwiastków, nie powinniśmy się zbyt długo wahać i jeść w tygodniu co najmniej kilka jaj.

Ważne jest oczywiście źródło jaj. Tu jest pewien problem, ponieważ ciężko jest kupić jajka prawdziwie wiejskie od wolno biegających kur, wiele jaj jest takich tylko z nazwy. Udowodniono, że jajka pochodzące z ferm mają obniżoną zawartość składników odżywczych. Pewnie niektórym wyda się to śmieszne, ale kury w warunkach fermowych się stresują i dają jajka gorsze. Szukajmy zatem zerówek, w ostateczności jedynek, a najlepiej kupujmy je na rynkach od najprawdziwszych babinek ze wsi. Warto też zwrócić na kolor żółtka – te bardziej żółte jajka pochodzą od kur karmionych kukurydzą. Jeśli ktoś obawia się GMO być może warto ich unikać.

I wreszcie sklepowa, a raczej rynkowa opowieść. Byłam niedawno na rynku i chodzę dookoła, oglądam co kto ma i po ile. Była pewna para, nieco starsza, która sprzedawała dobra ich gospodarstwa. Był więc prawdziwy, tłusty ser, mleko, kura oraz jajka. A oprócz jajek jeszcze takie małe żółte, kuleczki. Zaintrygowało mnie to okrutnie, pytam się więc co to takiego w tym pudełku, takie małe i żółte. No, żółta – pani odpowiada. Zdziwiłam się, no ba jak to tak – same żółtka? A gdzie skorupka, gdzie białko? Nie było. Jeszcze. Pani mnie uświadomiła, że po zabiciu kury takie żółtka się z niej wydobywa. Doznałam pewnego olśnienia –  oto, w cenie 3 zł leży przede mną całe pudełku kurzej “ikry” – samych komórek jajowych! Nie mogłam się oprzeć pokusie i oczywiście pudło kupiłam i zrobiłam w domu jajecznicę jak się patrzy. Prawie z samych żółtek 🙂 Przyznam szczerze, że nieco mnie moje małe odkrycie zszokowało, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam… Rynek to naprawdę doskonałe miejsce do zdobywania wiedzy o żywności :).

A swoją drogą… już zamówiłam od tych Państwa prawdziwą, wiejską kiełbasę, szynkę, wędzoną słoninę i boczek i tak niebawem zagoszczą na moim stole produkty z Lipiec Reymontowskich.

A że święta za pasem, temat jaj tym bardziej aktualny…

Jagoda

Zostaw komentarz