fbpx

Gorzki smak życia

Kurkuma. Superfood, królowa gorzkich przypraw.“Kto nie zaznał goryczy ni razu, ten nigdy nie zazna słodyczy w niebie”

Tak oto napisał w “Dziadach” Adam Mickiewicz. Hola, hola, powiecie. Literatura w biologii? Literatura w garnku? Ano tak. Oczywiście słowa te w kuchennym wymiarze należy potraktować z należytym przymrużeniem oka, jednak jest w tym sporo prawdy. Rozgrzewam palce, które dawno nie napisały ani pół wyrazu w moim blogowym artykule, i… do dzieła!

Gorycz ma bardzo istotne znaczenie w naszej kuchni i w naszym zdrowiu. Medycyna chińska opisuje gorycz jako smak serca, rozgrzewający, pobudzający do życia, związany z ogniem. Pobudzający trawienie, ziołowy smak, który w przesadzie może nam przysporzyć kłopotów. Zwróćcie uwagę jak reagujemy na czerwone wino, czy czarną herbatę – oba te napoje oddziałują na nas chińskim ogniem – właśnie między innymi na serce. Ciśnienie się zmienia, organizm rozgrzewa, gdy jednak przesadzimy nasze serce przypomina o nadmiarze wrażeń. Przykład z medycyny chińskiej z nami. A cóż mówi dobra, klasyczna, zachodnia biologia i nauka? informuje nasze ciała, że smak gorzki to ostrzeżenie – uwaga, toksyny, uwaga, trucizny. Dzieci plują na gorzkie, podobno osoby niezwykle wyczulone na ten smak zostają najlepszymi kucharzami. Medycyna zarówno wschodu jak i zachodu pokazuje, jak gorzkie zioła mogą leczyć, modulować odporność, dbać o wątrobę, jelita. Powszechnie w medycynie są stosowane gorzkie zioła jak piołun, wrotycz… a przed gorzką solą zwiewają nawet ślimaki :).

W mojej kuchni z ziół i produktów o gorzkim smaku, pobudzających nasze układy trawienne do, niekiedy ciężkiej pracy, ziół o gorzkiej energetyce medycyny chińskiej, właściwie codziennie stosuję:

  1. Ukochaną, złotożółtą kurkumę. Jeśli chodzi o jej właściwości przeciwrakowe – nie ma co do tego nikt wątpliwości, co w medycynie wcale nie jest częstym stwierdzeniem. Zresztą kurkuma nie tylko jest drogocenna na problemy nowotworowe. Ma silne właściwości przeciwzapalne i przeciwutleniające, więc będzie wykazywać m.in. działanie przeciwinfekcyjne, wspierać organizm w leczeniu przewlekłych stanów zapalnych (np. stawów). A takie to gorzkie i „niedobre“ 😉
  2. Ostropest plamisty – jak dla mnie, polski król przeciwulteniaczy . Ilość glutationu wytwarzanego w wątrobie w naszym organizmie potrafi zwiększyć o kilkadziesiąt procent, a glutation to nasz najważniejszy endogenny przeciwutleniacz. Jeśli mielimy ostropest plamisty w domu należy to robić oczywiście na świeżo, a nasiona powinny być zbierane w danym roku – i najlepiej w Polsce. Śmiało można jednak kupować suplementy z syllimaryną (szukajcie preparatów standaryzowanych na 70%-80% sylimaryny), olej z ostropestu (oczywiście z krótką datą przydatności do spożycia, tłoczony najlepiej na świeżo w znanych warunkach)
  3. „zupne“ ziółka – łyżkami sypię lubczyk, kminek, świeży rozmaryn. Świeże zioła, zgodnie z TMCH często znajdują się w gorzkim smaku, zaś suszone – nierzadko już wspierają smak ostry (metalu).
  4. Zdecydowanie odżywcza dla ciała, choć niekoniecznie odżywiająca jest gorzka sól – epsom. Siarczan magnezu. Ostatnio kupiłam wiaderko 5 kg. Nie, nie spożywam jej, ani nie dodaję rodzinie do zupy. Ale w kąpieli używam za każdym razem gdy postanawiam zrobić wieczorem coś dla siebie. Czasami wydaje mi się, że po wymoczeniu w tej soli nawet moje niesforne dzieci idą spać jak aniołki. Z pewnością wiecie, że magnez najlepiej wchłania się przez skórę.

Smak gorzki o tyle odróżnia się od pozostałych naszych smaków, że: nie uzależnia jak słodycz i sól, nie obciąża narządów wewnętrznych (oczywiście stosowana w umiarkowanych ilościach, gdyż wybitnie w gorzkim smaku to dawka czyni truciznę), nie pełni funkcji odżywczej (stąd pociąg naszego mózgu do smaku słodkiego, czy umami). Świadome podejście do goryczy na naszych talerzach uczyni je lepszymi, funkcjonalnymi i wiem, że naszym ciałom zrobi się od niej bezpiecznie, dobrze i słodko.

Jagoda

Post scriptum:

Kochani, de facto tytuł odnosi się do mojego życia. Pewnie wielu z Was wie, jak ciężko i niechętnie jest zostawić swój ukochany projekt na kilka lat, na dojrzewanie, czekanie na ten jeden, jedyny moment. Rzucona w wir pracy, dwójkę maluchów, przeprowadzki… Lepsza strona talerza czekała na swoją dobrą pogodę. Oto nadeszła. Wracam, piszę, pracuję i doradzam Waszym brzuchom i umysłom.

Zostaw komentarz