fbpx

Gorączka (po)świąteczna

poświąteczna gorączkaPowód jeden: obżarstwo.

Zastanawiać by się można: dokąd w ogóle z naszą tradycją wigilijną zmierzamy. Kiedyś to może i był żłóbek, dziś bardziej hipermarket, galeria handlowa, stół, w na końcu lekarz i pogotowie.

Faktycznie, od tego całego jedzenia można dostać gorączki. Ba, nawet takiego jednego Pana znam, który właśnie dziś zaległ chory, niczym kotek w łóżeczku. Może to i wirus, ale nigdy nie zastanawiamy się, czy właśnie nie przekroczyliśmy swoich możliwości przyswajania pokarmów. Czy aby na pewno dwudziesty trzeci pieróg i dwunasty kawałek ciasta to nie przesada.

Na początek mały test: czy możesz wykonać prawą nogą krok takiej samej długości jak lewą. Nie? Cóż, Twoja wątroba właśnie się buntuje. Jednym z powodów może być nadmierne spożycie posiłków i płynów, w tym słodkości i alkoholu. Oczywiście okres świąteczny aż kpi od reklam różnych specyfików na wątrobę, ja jednak spróbuję podpowiedzieć coś bardziej naturalnego…

Dobrym pomysłem na prezent dla wątroby jest spożywanie ostropestu plamistego (mielonych nasion, oleju lub w ostateczności suplementu diety). Doskonale czyszczą wątrobę także sok z cytryny w połączeniu z oliwek z oliwą. Można również pić trzy razy dziennie pół szklanki soku z kiszonej kapusty przed posiłkiem – nie tylko wspomaga pracę wątroby, ale także pracę jelit i normalizuje nasza florę bakteryjną. Istnieją dziesiątki przepisów na ziołowe napary (np. Ojciec Grande zachęca do picia przez 2-3 tygodnie naparu z melisy, mięty i dziurawca osłodzonego łyżeczką mięty) wykorzystujące nawet igliwie i różnorodne soki warzywne, które to wątrobę mają nam ratować. Przepisów jest mnóstwo, każdy znajdzie dla siebie coś dobrego, a piguła będzie zbędna.

Osobiście stawiam na ostropest, głównie ze względu na jego udowodnioną zdolność do podwyższania ilości glutationu we krwi nawet o 40-50% (skrót informacji o tym świetnym ziółku tu).

Szkoda tylko, że przed kolejnymi Świętami nie przestrzegamy tak rzetelnie zasad Wielkiego Postu, który ma dla naszego organizmu ogromne wręcz znaczenie.

Bo któż nie lubi odpocząć?

I właśnie dlatego, po tym jak w tym roku drugiego dnia Świąt zostałam ostatecznie pokonana przez faszerowaną gęś – kategorycznie odmawiam. Nie będzie w przyszłym roku 3 dni przy stole, a jeden. Nie będzie jedzenia zostawianego na wyrost, czekającego w lodówce i zamrażarce Nowego Roku. I trudno, niech cały świat dookoła się obrazi, zaryzykuję nawet scysję z teściową. Mój brzuch ma swoje prawa, chce odpocząć i będzie o to walczył.

A gorączki, zamiast moja wątroba, dostanie rodzina jak tylko usłyszy moją deklarację…

Słowem, Święta, Święta i po Świętach.

Jagoda

 

Zostaw komentarz