fbpx

Głodny chłop to zły chłop

głodny zły chłopDosłownie, choć nie do końca, bo “baby” tyczy się to samo. To, że jedzenie sprawia nam przyjemność jest oczywiste, ponieważ tak jesteśmy zaprogramowani. Cukier we krwi powoduje ekstazę, mózg dostaje prawdziwego świra. Biologicznie rzecz biorąc, jest to całkiem racjonalne. Co by było, gdyby jedzenie nie sprawiało nam przyjemności? Pewnie NIC a raczej NIC z NAS by nie było, bo jako gatunek nie mielibyśmy szans na przetrwanie.

Znane jest również pojęcie głodu utajonego. To nic innego, jak pozorna sytość przy braku mikro, makroelementów, witamin i antyoksydantów. A to właśnie te związki, na które zapotrzebowanie jest relatywnie mniejsze mają zdolność do modulacji rozmaitych procesów biologicznych, spawania biologicznego rusztowania zapewnionego nam przez białko. Nie samymi węglowodanami i proteinami człowiek żyje. Bardzo ciekawe w tym kontekście jest zagadnienie tłuszczów, które to przez wiele lat uchodziły przede wszystkim za dostarczycieli energii, a tymczasem ich funkcja jest o wiele istotniejsza i rozleglejsza. Niestety zjawisko niedoborów jest coraz powszechniejsze, sądząc po drastycznie wzrastającej ilości dieto-zależnych schorzeń. Ot wyjaśnienie, czemu fast-food nas nie nakarmi, a tym bardzie nie zadowoli naszych ciał.

Samych żywnościowych źródeł dobrego nastroju jest więcej – od długich lat wiadomo o tym, że tryptofan sprzyja podniesieniu ilości serotoniny (jest prekursorem tego hormonu), kwasy Omega-3 potrafią leczyć osoby z depresją, a na samą myśl o czekoladzie pojawia się szeroki wewnętrzny uśmiech. Innym zupełnie aspektem jest to, że fajne jedzenie zwyczajnie cieszy oko…

Czy zatem, jak sugeruje onetowska notka zupełnie nagle odkryto nietypową przyczynę złości i agresji? Nie wiem, czy to takie odkrywcze, ale z całą pewnością żywność może modelować naszą psychikę. Wiele z wymienionych w artykule produktów faktycznie ma wpływ na nasze samopoczucie (jak choćby orzechy). Zasadniczo ciężko się z tym nie zgodzić, wszak zdrowy organizm, czyli taki co jest dobrze odżywiony, to również szczęśliwy organizm.

Bardziej zainteresowanych odsyłam do poniższego przeglądu z 2007 roku, gdzie autorzy zbierają dość pokaźną ilość danych dotyczących zastosowaniu kwasów Omega-3 w leczeniu depresji. Inne badania (pod tym linkiem) wskazują także na możliwość modulacji tak ciężkiego schorzenia jak schizofrenia – również za pomocą tychże kwasów. O ich wpływie na nowotwory nawet pisać nie będę… to zupełnie inny, obszerny temat.
Istnieją również publikacje (jak ta) potwierdzające związek niedoborów wielonienasyconych kwasów tłuszczowych ze stwardnieniem rozsianym.

Podsumowując zatem – żadna to nowość, że jedzenie wpływa również na nasz nastrój i takie emocje jak złość, agresja i smutek. Wszak jesteś tym (i kim) co jesz…

Jagoda

Zostaw komentarz