fbpx

Food… naturalnie!

Targi Natura Food, Łódź, październik 2011

Targi żywności naturalnej, łódzkie Natura Food, dość mile wpisują się w szczęśliwie coraz liczniejsze wydarzenia w Polsce poświęcone właśnie jakże miłej tematyce kuchni i jedzenia. O ile wiele targów Internet bezlitośnie pozbawił sensu, o tyle szczęśliwie jedzeniu przynajmniej na razie nic nie grozi.

Tegoroczna edycja, podobnie jak i poprzednie obfitowała w liczne konferencje, laboratoria, warsztaty, i pokazy kulinarne, ale największym zainteresowaniem jak zwykle cieszyły się po prostu cudowne, pachnące, regionalne PRODUKTY, których zazwyczaj nie uświadczymy na naszych szarych sklepowych półkach. Blaty wystawców uginały się od ekologicznych miodów rozmaitych barw i smaków (ja osobiście zakupiłam koniczynowy, ukochany akacjowy i lipowy jak przykład miłości z rozsądku) i innych pszczelich produktów (w tym świec). Były sery – śmierdzące, pachnące, dojrzewające, świeże twarogowe, podhalańskie oscypki, sery kozie, owcze oraz krowie. Jeden z najstarszych próbowanych miał półtora roku. Kiełbasy, szynki, suszone, gotowane, polskie, i najciekawsze – litewskie. Dwa przepiękne stoiska uginające się od najlepszych najwymyślniejszych frykasów na czele z suszoną polędwicą wołową. PYCHA! Jeżeli jeszcze do tego dodać mnóstwo słodkich produktów eko (ciastka, czekoladek, suszonych owoców, orzechów), mazurskie ryby, pełną gamę zbóż od zwykłych nasion do preparowanych klejonych miodem cudów i cała gamę produktów i dań regionalnych …tak, proszę Państwa, było przesmacznie.

Na mój szczególny ukłon zasłużyła bania na mleku (przepis niebawem), którą zapewne wielu z Was zna z dzieciństwa.

Ach i jeszcze mój osobisty bzik – oleje, których dane było mi spróbować blisko 30 rodzajów. Uczta, uczta, uczta.

Wśród konferencji moją uwagę przykuł szczególnie temat ukrytego GMO, któremu zresztą poświęcę osobny wpis. Bałagan jaki panuje w tym zagadnieniu jest nieopisany i zaczyna się na niewiedzy czym jest GMO i jakie są z nim związane zagrożenia, a kończy się na totalnym ustawodawczym chaosie obowiązującym zarówno w Unii Europejskiej jak i samej Polsce. Jestem niemalże pewna, że nie znajdzie się ani jedna osoba znająca odpowiedź na dwa pytania: czy GMO jest zezwolone w Polsce czy nie i czy jest bezpieczne.

Czy zatem warto?

Warto. I to bardzo.

I co to wszystko oznacza?

Tylko jedną rzecz: wbrew opiniom, lękom i prognozom – Polacy wracają do tradycji. Coraz chętniej sięgamy po nasze dobre, polskie produkty. Doceniamy to co oferują nam nasze regiony, pracę polskich rąk i wreszcie chcemy wiedzieć co jemy. Szukamy informacji, że to co kupujemy jest zdrowe i pochodzi od pana Zdzisia a nie z bezimiennego Tesco, dla którego wyprodukował Pan XYZ sp. z o.o.

Kapitalizm, wolny rynek i zachód uderzył nam do głowy niczym nie jednemu władza i pieniądze. Szczęśliwie, szukamy innych rozwiązań a wydarzenia jak targi Natura Food pomagają nam wyczulić smaki na to co prawdziwe.

I jeszcze na koniec anegdotka: siadłszy sobie nieco już zmęczona na pożal się Boże marnym krzesełku dołączyłam do babuleńki, obładowanej tym, co udało jej się upolować na targach:
– Wie Pani – mówi staruszka wyciągając z torby dwa wielkie słoje i pokazując mi ich zawartość – ja to mogę już ani grosika nie mieć, ale bez miodu żyć nie mogę.

Ja też, proszę pani, ja też…

Zostaw komentarz